Dziennik z podróży 3

Hobart. To uczucie.

To uczucie, kiedy rano wyskakujesz z łóżka bez użycia budzika, banan na twarzy, energia Cię rozpiera już przed pierwszą kawą. Tak, znowu jesteś  w drodze! Uwielbiam to uczucie. Szybki spacer do portu z nowym cackiem pod pachą i cykam parę fotek. Hobart. Pierwsza refleksja? Tutaj byłabym rybakiem. Wszyscy faceci mają brody albo długie włosy. Albo jedno i drugie.

 

SONY DSC

 

SONY DSC

You Might Also Like

3 komentarze

  • stara matka pisze: 26/06/2014 at 09:56

    troche Cie rozumię, wstawanie bez budzika plasuje się na wysokiej pozycji mojej listy „rzeczy, które lubie”.
    Hm, nie bardzo rozumie, chciałabyś robić za rybaka w Hobart, bo 1) podobają ci się faceci z brodą lub/i długimi włosami, 2) sama chciałabyś mieć długie włosy i brodę?
    Ostatni taki/a jeden/na wygrała Eurowizję …
    buziaki, mama I., (nie szalejcie za bardzo!)

    Odpowiedz
  • Smaki Tasmanii. | LymkyaLymkya pisze: 30/06/2014 at 08:14

    […] czterodniowy pobyt na wyspie. W dodatku na totalnym luzie. Wylądowaliśmy w stolicy stanu – Hobart, zjechaliśmy na południe i nieśpiesznie podążyliśmy na północ. Druga, górzysta połowa […]

    Odpowiedz
  • olga pisze: 30/06/2014 at 19:04

    Wstawanie bez budzika i takie widoki wynagrodzilyby mi długie włosy i brody… A od porannego budzika gorszy jest tylko wieczorny/nocny budzik żeby nie przegapić ostatniego tramwaju do domu- i nie wracasz z imprezy…

    Odpowiedz
  • Zostaw komentarz